Jak działa Bojo

Jak działa Bojo — od pomysłu na mecz do rozliczenia

Krok po kroku, bez niedomówień: co ustawiasz, co widzi zaproszony i co Bojo robi samo.

Spis treści

Bojo w pięciu zdaniach

Zakładasz mecz w trzech krokach kreatora. Dostajesz jeden link do meczu. Wysyłasz go tam, gdzie Twoja ekipa już rozmawia — WhatsApp, Messenger, e-mail, obojętnie co. Ludzie dołączają, także bez zakładania konta w Bojo. Bojo liczy skład, listę rezerwową i podział kosztów za Ciebie.

Jak wygląda zakładanie meczu

Krok 1 — sport i miejsce. Wybierasz jeden z czterech sportów (piłka nożna, siatkówka, siatkówka plażowa, koszykówka) i boisko z mapy, albo stawiasz pinezkę gdziekolwiek w Polsce, jeśli obiektu nie ma w katalogu.

Krok 2 — termin i liczba miejsc. Domyślnie jutro, 18:00, 90 minut i 14 miejsc dla piłki nożnej — każda wartość gotowa do zmiany jednym dotknięciem. Koszt wpisujesz „za obiekt", a Bojo dzieli go na miejsca i przelicza automatycznie, gdy zmienisz ich liczbę.

Krok 3 — opcje. Tytuł (opcjonalny, z podpowiedzią domyślnej nazwy), opis, mecz publiczny albo prywatny, akceptacja zapisów, przypisanie do grupy. Zanim klikniesz „Opublikuj mecz", widzisz podsumowanie: co, kiedy, gdzie, ile miejsc, ile kosztuje i kto go zobaczy — z przyciskiem „Zmień" przy każdym wierszu.

Czy gracze muszą zakładać konto?

Nie. Osoba, która dostanie link, podaje imię i e-mail i jest w składzie — bez hasła, bez potwierdzania adresu, bez instalowania czegokolwiek. Zanim kliknie „Zapisz się", widzi, czy wchodzi do składu, czy na listę rezerwową i którą z kolei.

Dopiero po zapisie Bojo proponuje dokończenie konta — hasłem albo przez Google. Wtedy wpis staje się jej wpisem razem z historią i statystykami; można tę propozycję też po prostu pominąć i zostać przy samym zapisie. Ten sam e-mail nie zapisze się dwa razy na ten sam mecz.

Skład, rezerwa i „Obserwuję"

Mecz ma twardy limit miejsc. Po jego wyczerpaniu kolejne zapisy trafiają na listę rezerwową, z widoczną pozycją w kolejce. Status „Obserwuję" pozwala śledzić mecz, nie zajmuje miejsca i nie liczy się do statystyk — to odpowiednik „może wpadnę", odróżnialny od „będę".

Bramkarze mają osobny limit — maksymalnie dwóch — w dwóch trybach do wyboru: miejsca zarezerwowane osobno albo wspólna pula z resztą składu. Akceptację zapisu włącza się osobnym przełącznikiem i działa jednakowo dla meczu publicznego i prywatnego.

Co się dzieje, gdy ktoś się wypisze

Bojo nie awansuje rezerwowego automatycznie — to świadoma decyzja: nikt nie ma trafiać do składu po cichu, bez własnej wiedzy. Zwolnione miejsce jest oferowane pierwszej osobie z listy rezerwowej, która ma domyślnie 3 godziny na decyzję, zanim oferta przejdzie dalej.

Organizator widzi w aplikacji moment, w którym skład przestaje być kompletny, i moment, w którym znowu się zapełnia — bez odświeżania strony meczu co chwilę.

Kto ile płaci

Bojo liczy i pilnuje rozliczenia — nie przelewa pieniędzy. Wpisujesz koszt wynajmu obiektu, a Bojo dzieli go na miejsca i przelicza po każdej zmianie liczby graczy, więc cena od osoby jest zawsze aktualna.

Karty sportowe — Multisport, FitProfit, Medicover Sport i „inna", z własną nazwą — obniżają kwotę dla ich posiadaczy o kwotę, którą ustali organizator; bez podanej kwoty aplikacja pokazuje „zniżka z karty — ustal kwotę" zamiast zgadywać. Sposób płatności: BLIK, gotówka albo inny, ustalony poza aplikacją.

Numer BLIK organizatora widzi uczestnik dopiero 60 minut przed meczem. Wpłaty odhaczasz przełącznikiem przy nazwisku, a jeden przycisk składa wiadomość „kto jeszcze nie oddał, ile i gdzie" — gotową do wklejenia na czat ekipy.

Co robisz po gwizdku

Rozliczasz ekipę i wysyłasz zestawienie zaległości. Wpisujesz wynik, jeśli mecz ma włączone wyniki — zapisuje się w statystykach graczy na ich profilach. Powtarzasz mecz jednym kliknięciem, z tym samym miejscem, ustawieniami i ceną — zmieniasz tylko termin. Zapraszasz gości bez konta, żeby przejęli swój wpis i mieli od tej pory historię gier w jednym miejscu.

Co dokładnie widzi zaproszony

  1. Klika link i widzi stronę meczu: sport, dzień, godziny, miejsce, cenę od osoby i licznik zajętych miejsc z paskiem postępu.
  2. Na dole ekranu ma dwa przyciski: „Dołącz bez konta →" i „Zaloguj się".
  3. „Dołącz bez konta" prosi tylko o imię i e-mail. Jeśli skład jest już pełny, Bojo mówi to wprost: „Mecz ma już komplet — zapiszesz się na listę rezerwową jako N. w kolejce".
  4. Po zapisie widzi swój faktyczny status — „Jesteś w składzie" albo „Jesteś na liście rezerwowej" — nad już zaktualizowaną listą uczestników.
  5. Dopiero potem pojawia się propozycja dokończenia konta. Można ją pominąć i po prostu zostać zapisanym.
  6. Kto zakłada konto, przejmuje swój wpis — historia gier i statystyki lecą razem z nim od tej pory.

Co Bojo powiadamia i gdzie

Powiadomienia są w aplikacji, pod dzwonkiem — sześć zdarzeń: oferta zwolnionego miejsca, akceptacja zapisu, zmiana terminu, imienne zaproszenie na mecz, odwołanie meczu i zmiana stanu kompletu składu (organizator dowiaduje się, gdy skład przestaje albo zaczyna być pełny).

Bojo nie wysyła SMS-ów ani maili o meczu i nie ma powiadomień push — jedyny kanał to powiadomienia w aplikacji, opisane wyżej. Kanałem, który realnie dociera do ludzi, jest link wysłany tam, gdzie ekipa już rozmawia — dlatego to na nim opiera się cały produkt, nie same powiadomienia w aplikacji.

Czego Bojo nie robi

Nie rezerwuje boiska i nie płaci za nie — rezerwację ustalasz z obiektem tak jak dotąd. Nie przelewa pieniędzy — tylko liczy, kto ile jest winien i kto już oddał. Nie dobiera składu po poziomie umiejętności i nie ma rankingów. Nie awansuje rezerwowego samodzielnie. Nie zastępuje czatu ekipy — to link do wklejenia w czat, nie osobny komunikator.

Gotowy spróbować?

Kreator zajmuje dwie minuty — sport, boisko z mapy, termin, liczba miejsc.